Dnia 9 września 1967 r. w Gdańsku wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:
| Imię i nazwisko | Jadwiga Wyżlic z d. Switlik |
| Wiek | 56 lat |
| Imiona rodziców | Teodor i Leokadia z d. Dróst |
| Miejsce zamieszkania | Gdańsk-Wrzeszcz, [...] |
| Zajęcie | pracownik umysłowy |
| Karalność | niekarana |
| Stosunek do stron | obca |
W okresie międzywojennym do wybuchu wojny zamieszkiwałam wraz z mężem i dziećmi w Pinczynie, gdzie mój mąż Franciszek był nauczycielem w miejscowej szkole powszechnej. Gdy wybuchła wojna, mąż został powołany do wojska, a ja z dziećmi przeniosłam się do swoich rodziców w Lubichowie.
9 października 1939 r. mąż powrócił z wojny do Lubichowa. Musiał się meldować dwa razy dziennie w urzędzie gminnym. 12 października mąż i wszyscy nauczyciele z okolicy zostali wezwani na rzekomą konferencję nauczycieli do urzędu gminnego. Amtsvorsteher Schöning w Lubichowie obiecywał im przydział do pracy w poszczególnych szkołach. Konferencja ta jednak nie odbyła się, a w godzinach wieczornych autobusem przewieziono wszystkich do obozu urządzonego w starym młynie koło dworca w Skórczu. Osadzono tam, jak mi wiadomo, 62 nauczycieli z powiatu starogardzkiego. Przebywali tam do 19 października, a następnie wywieziono ich do więzienia w Starogardzie. 15 października odwiedziłam męża w Skórczu. Pilnujący uwięzionych członkowie Arbeitsdienstu pozwolili mi z nim rozmawiać, a nawet jeden z nich pokazał mi miejsce, w którym uwięzieni byli umieszczani w nocy. Były to piwnice zasłane mokrymi grochowinami.
Po przewiezieniu męża do Starogardu kilkakrotnie jeździłam tam i informowałam się w jego sprawie w domu blisko gimnazjum. Jaki to był urząd i w jakich mundurach chodzili hitlerowcy, z którymi tam rozmawiałam, nie przypominam sobie. Do tych Niemców jeździłam do lutego 1940 r. Obiecywali zawsze, że sprawę męża załatwią. W końcu zrezygnowałam z dalszych wyjazdów, gdyż zorientowałam się, że oni nic w sprawie męża mi nie pomogą. Po wojnie dowiedziałam się od kolegów męża, którzy ocaleli, że został on zamordowany w lasach szpęgawskich 20 października 1939 r.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.