JÓZEFA SITKOWSKA

Dnia 4 listopada 1968 r. w Elblągu mgr Lesław A. Kamirski podprokurator Prokuratury Powiatowej w Elblągu osobiście przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Józefa Sitkowska z d. Grabowska
Data i miejsce urodzenia 27 grudnia 1908 r., Wda, pow. Starogard Gdański
Imiona rodziców Jan i Pelagia z d. Kosidowska
Miejsce zamieszkania Elbląg, [...]
Zajęcie sprzedawca mleka w Spółdzielni Inwalidów im. Waryńskiego w Elblągu
Karalność niekarana
Stosunek do stron obca

W 1929 r. zaczęłam pracować jako gospodyni na plebanii księdza Krzyżanowskiego w parafii w Suminie, pow. Starogard Gdański. Po wybuchu II wojny światowej nadal pracowałam u księdza Krzyżanowskiego. Jak sobie przypominam, w październiku 1939 r. w nocy zostałam przebudzona jakimś hałasem w moim pokoju. Kiedy obudziłam się, zauważyłam w pokoju dwóch Niemców w mundurach i z pistoletami oraz księdza Krzyżanowskiego. Byłam bardzo wtedy przestraszona. Nie znam nazwisk tych Niemców ani nie wiem, kim oni byli. Nie przypominam sobie, w jakich mundurach byli ci Niemcy.

(W tym miejscu świadek podaje, że ma obecnie zaniki pamięci i dokładnie nie pamięta przebiegu aresztowania księdza Krzyżanowskiego.) Przypominam sobie, że Niemcy ci trzymali pistolety w rękach i kazali księdzu Krzyżanowskiemu położyć się do mnie do łóżka, w którym spałam. Nie przypominam sobie, czy ksiądz był wtedy ubrany i w co. Ja krzyczałam i wtedy jeden z Niemców z pistoletem w ręku podszedł do mnie i kazał mi być cicho. Nie wiem, co Niemcy ci chcieli od księdza Krzyżanowskiego, żeby robił po położeniu się w moim łóżku. Wiem, że ksiądz położył się wtedy do łóżka, ale nie odbył ze mną stosunku płciowego, do czego – jak przypuszczam – chcieli go zmusić ci Niemcy. Przypominam sobie, że Niemcy krzyczeli na księdza i coś do niego mówili, ale co – nie wiem, gdyż mówili po niemiecku. Po pewnym czasie Niemcy kazali księdzu wstać z łóżka i zabrali go ze sobą z mojego pokoju. Przed odejściem kazali mi się zamknąć w pokoju, żeby nikt do mnie nie wszedł.

Nad ranem, kiedy wstałam, nikogo na plebanii nie było. Gdzie został zabrany ksiądz Krzyżanowski i co się z nim stało, nie wiem do chwili obecnej.

Odczytano.