Dnia 30 stycznia 1969 r. w Starogardzie wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Stefan Siekierzyński |
| Wiek | 58 lat |
| Imiona rodziców | Stefan i Franciszka z d. Strąk |
| Miejsce zamieszkania | Starogard Gdański, [...] |
| Zajęcie | hutnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
Od 1937 r. zamieszkiwałem w Starogardzie i pracowałem w hucie szkła. W pierwszych dniach września 1939 r. wszyscy pracownicy huty zostali wezwani do zakładu, który w tym czasie był nieczynny, gdyż – jak nam mówiono – władze niemieckie chcą z nami rozmawiać. Kiedy wszyscy pracownicy się zebrali na placu, podeszli do nas hitlerowcy, z których znałem tylko Sieverta, właściciela apteki w Starogardzie. Był on w żółtym mundurze. Jeden z nieznanych mi z nazwiska był w ubraniu cywilnym, a pozostali w czarnych mundurach.
Jeden z nich pokazał z daleka jakąś listę i krzyknął, żeby członkowie zarządu Związku Klasowego Chemików w hucie wystąpili naprzód. Wystąpiło nas siedem osób i zostaliśmy wszyscy doprowadzeni do więzienia w Starogardzie. Tam na wstępie zostaliśmy pobici przez SA- i SS-manów, których nie znałem. Najwięcej został pobity Wacław Graburg. Bili go w celi na pierwszym piętrze. Widziałem, jak jeden z hitlerowców niósł do tej celi wiadro wody, prawdopodobnie dla polania nieprzytomnego Graburga, gdyż po chwili słychać było jego krzyki i odgłosy uderzeń. Następnego dnia widziałem go na korytarzu więziennym: miał zapuchnięte oko, obrzmiałą, siną twarz i sztywne od krwi ubranie.
Po pobiciu nas na korytarzu, a Graburga w celi, zostaliśmy wszyscy (to jest siedmiu) wepchnięci na noc do celi pojedynki o szerokości czterech stóp. Następnego dnia odbyła się segregacja więźniów. Brał w niej udział między innymi Sievert. Część skierowano do obozu. Do tej grupy dołączono i Graburga. Jak się dowiedziałem później, zginął on w Stutthofie. Pozostałych sześciu, w tej liczbie i mnie, hitlerowcy zwolnili do domu. Sievert powiedział przy tym do mnie, żebym się nie bawił w politykę.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.