WINCENTY KRAMM

Dnia 27 stycznia 1947 r. Sąd Grodzki w Starogardzie Gdańskim w osobie sędziego [Franciszka] Wyborskiego, z udziałem protokolantki st. rej. Ł. Kosiedowskiej, przesłuchał niżej wymienionego świadka, który po zaprzysiężeniu zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Wincenty Andrzej Kramm
Data urodzenia 13 marca 1908 r.,
Imiona rodziców Andrzej i Jadwiga
Miejsce zamieszkania Starogard, [...], obecnie w więzieniu w Starogardzie
Zajęcie były urzędnik magistratu,
Wyznanie rzymskokatolickie
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

W pierwszych tygodniach okupacji niemieckiej wrócił do Starogardu właściciel fabryki Jan Kauffmann. Jak słyszałem, schronił się on przed nadejściem Niemców do Warszawy. Było takie zarządzenie, że wszyscy powracający z ucieczki musieli zgłosić swój powrót w biurze meldunkowym.

Czy Kauffmann się zgłosił, nie wiem. Jak sobie przypominam, to przeciwnie, został on aresztowany na skutek zawiadomienia o jego powrocie udzielonego Niemcom przez któregoś z jego pracowników. Opowiadali nam o tym w biurze zarządu miejskiego policjanci niemieccy również tam urzędujący.

Pamiętam, że pewnego dnia woźny Korynt zawiadomił mnie, że w lokalu posterunku znajdują się Jan Kauffmann i Juliusz Senft, kupiec żydowskiej narodowości. Zajrzałem przez dziurkę od klucza i widziałem obydwu leżących na podłodze. Wszedłem na posterunek drugim wejściem pod pozorem zabrania akt opieki społecznej tam się jeszcze znajdujących i widziałem obu wymienionych leżących na ziemi, obok nich kałużę krwi. Jeden z posterunkowych wyrzucił mnie, chwytając mnie za kark. Widziałem jeszcze tylko, jak obydwaj zostali kopnięci w brzuch, gdy Senft prosił o litość. Na drugi dzień wieczorem [lub] w późnych godzinach popołudniowych (było już ciemno) wpadł do mego biura – pracowałem wtedy w rejestraturze – policjant niemiecki Erydolin Rohloff. Był pijany w dosyć silnym stopniu, wyciągnął okrwawiony bagnet i zaczął mi wygrażać, nazywając mnie sługą żydowskim. W toku utarczki słownej Rohloff przyznał się do zabójstwa obydwu Żydów, chełpiąc się, że ich załatwił.

Po kilku dniach policjant niemiecki Reckner w toku rozmowy ze mną opowiadał mi o zabiciu obydwu Żydów. Wypytywałem go i w zaufaniu mi powiedział, że obydwaj zostali zawleczeni i pochowani w rowie wykopanym do założenia kanalizacji na rynku.

Pamiętam, iż mówiono o tym, że przy Kauffmannie znaleziono 10 tys. dolarów. Czy tak było, nie wiem. Pamiętam, że ktoś wydawał jakieś polecenie złożenia odebranych pieniędzy w Komunalnej Kasie.

Słyszałem później, że Rohloff, zwolniony z policji, zgłosił się do skoczków spadochronowych i podobno zginął na Krecie. Jako datę śmierci Jana Kauffmanna podać mogę mniej więcej połowę października 1939 r.

Odczytano.