Dnia 14 września 1967 r. w Czarnym Lesie wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Paweł Blockus |
| Wiek | 49 lat |
| Imiona rodziców | Paweł i Weronika z d. Koss |
| Miejsce zamieszkania | Czarny Las, gr. Pączewo z siedzibą w Skórczu |
| Zajęcie | rolnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
Przed II wojną światową zamieszkiwałem wraz z rodzicami w Rywałdzie, a pracowałem w miejscowym majątku ziemskim. Rywałd jest odległy od lasów szpęgawskich ok. dwóch kilometrów w prostej linii.
Poczynając od września 1939 r. z lasów tych słychać było strzały seryjne i pojedyncze, najczęściej w godzinach wieczornych. Często, gdy jeździłem końmi w pobliżu lasów, widziałem samochody z ludźmi eskortowane przez SS-manów w czarnych mundurach. Z samochodów tych słychać było płacz i jęki ludzi. Lasy szpęgawskie były zawsze obstawione. Widziałem wśród SS-manów obstawiających lasy leśniczych z majątku Szpęgawsk: Grubbe, Hanna i Witta. Wszyscy oni byli w czarnych mundurach SS. Wiosną 1940 r. widziałem stojącego w lesie z psem SS-mana Sieverta, aptekarza ze Starogardu. Stał on opodal „Waldhausu”. Na pasie miał karabin.
W Rywałdzie zamieszkiwali między innymi dwaj Niemcy, Wazner i Samrau. Imion ich nie znałem. Wazner był członkiem SS, a Samrau SA. Widywałem ich często, jak z karabinami jeździli do lasów szpęgawskich. Brali prawdopodobnie udział w egzekucjach.
Zamieszkiwałem w zabudowaniach Kłosa, które w 1939 r. zajął Wazner. Chciał on, żebym zwolnił się z majątku i pracował u niego. Mówił przy tym do mnie: „Nie mam czasu zajmować się gospodarstwem, bo chodzę na polowania na cztery i dwie nogi”. Zrozumiałem to jego powiedzenie, że bierze on udział w egzekucjach.
Późną jesienią 1939 r. widziałem, jak Wiechert, syn właściciela młyna w Starogardzie i Sievert jechali samochodem osobowym przez Rywałd w kierunku Klonówki. Po jakimś czasie wracali i widziałem, że z nimi w samochodzie byli dwaj księża: Jan Szpliter z Klonówki i Baumgart pochodzący ze Starogardu. Baumgart był prawdopodobnie u Szplitera w Klonówce i razem z nim został zabrany.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.