Dnia 22 sierpnia 1967 r. w Starogardzie Gdańskim wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan, z udziałem kierownika biura Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Gdańsku Albina Milewczyka, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Alojzy Banach |
| Wiek | 71 lat |
| Imiona rodziców | Józef i Antonina z d. Priba |
| Miejsce zamieszkania | Starogard Gdański, [...] |
| Zajęcie | emeryt |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W okresie międzywojennym pracowałem w charakterze nauczyciela w miejscowości Ciecholewy, w gm. Starogard Wieś [sic!]. W październiku 1939 r. do mnie do Ciecholew przyjechał samochodem osobowym żandarm niemiecki i zabrał mnie z sobą do Starogardu Gdańskiego, do starostwa. Tam przebywałem ok. godziny, a następnie zostałem przez tego żandarma zawieziony do obozu w Skórczu. Po drodze aresztował w Koteżach także nauczyciela Wróblewskiego, którego zabrano razem ze mną do obozu.
W obozie tym było już ok. 60 nauczycieli z powiatu starogardzkiego. Tam przebywałem ok. tygodnia. Jaka jednostka hitlerowska sprawowała nadzór nad obozem, nie pamiętam. Mniej więcej po tygodniu wraz z innymi nauczycielami zostałem przewieziony autobusem do więzienia w Starogardzie. Po przyjeździe do więzienia bili nas SA-mani. Mnie uderzono kilka razy ręką w twarz. Widziałem także, jak SA-mani bili innych nauczycieli bykowcami.
Następnego dnia wywieziono nas do Lasu Szpęgawskiego. Pamiętam, że jechałem trzecim transportem. Przed wyjazdem z więzienia zabrano nam wszystkie przedmioty, jakie jeszcze mieliśmy, a przede wszystkim obrączki. Do lasu wieźli nas autobusem. Jakie mundury nosili konwojenci, nie przypominam sobie. W Lesie Szpęgawskim przed przejazdem kolejowym zatrzymali autobus i konwojenci kazali nam wyjść i stanąć przed nim. Po chwili kazali nam z powrotem wejść do autobusu i przywieźli nas do więzienia w Starogardzie. Przebywałem w nim do grudnia 1939 r.
Przypominam sobie z więzienia Fasta. Natomiast, jaką funkcję pełnił, nie wiem. Byłem świadkiem, jak jednego razu Fast podczas pracy więźniów w parku w Starogardzie strzelał z pistoletu, ale czy do kogoś z więźniów, czy w powietrze – nie wiem.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.