WŁADYSŁAW REZMER

Dnia 14 września 1946 r. w Starogardzie. Sąd Grodzki w Starogardzie, Oddział II w osobie sędziego okręgowego Wyborskiego, z udziałem protokolanta starszego rejestratora Władysława [?] Ossowskiego, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania oraz o znaczeniu przysięgi, sędzia odebrał od niego przysięgę, po czym świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Władysław Rezmer
Wiek 31 lat
Imiona rodziców Andrzej i Marianna
Miejsce zamieszkania Dąbrówka, pow. Starogard
Zajęcie murarz
Wyznanie rzymskokatolickie
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

Tożsamość stwierdzono na podstawie przedłożonego tymczasowego dowodu tożsamości wystawionego przez Zarząd Gminy Bobowo z 1 października 1946 r., [...].

Zostałem aresztowany 2 listopada 1939 r. w Dąbrówce z siedmioma innymi i przewieziony do więzienia w Starogardzie. 4 listopada rano samochodem ciężarowym wspólnie z kilkudziesięcioma innymi mężczyznami i jedną kobietą zostałem w pozycji leżącej wywieziony do Lasu Szpęgawskiego. Eskortowali nas hitlerowcy w brązowych mundurach. Była mniej więcej 8.00 rano. Kiedy samochód stanął w lesie, kazano pierwszym czterem rozebrać się z marynarki i butów i pójść do wykopanego dołu. Słyszałem kilka strzałów z karabinów ręcznych, a po pewnym czasie ponownie, gdy druga czwórka poszła do grobu. Kiedy do grobu dochodziła trzecia czwórka, mnie – znajdującemu się w czwartej czwórce – kazano rozbierać się. W tym momencie zajechał samochód osobowy z kilkoma hitlerowcami w czarnych mundurach. Jeden z mężczyzn z samochodu żółtego hitlerowca [sic!] i zawołał: „Chłopy, teraz czas!”. Skoczyłem z samochodu i uciekłem w zagajnik.

Uciekłem razem z Janem Orłowskim, który został trafiony w nogę. Ukrywaliśmy się przez kilkanaście dni u różnych gospodarzy, po czym w Swarożynie rozstaliśmy się. Ja ukrywałem się przez całą wojnę w stodółce u rodziców w Dąbrówce, a Orłowski – jak mi później opowiadał – w Gdyni. Brat mój Antoni, który razem ze mną skoczył z samochodu, a przypuszczam, że i inni, którzy próbowali uciekać, został zastrzelony, gdyż dotychczas nie ma o nim znaku życia.

W pierwszych czwórkach znajdowali się Bolesław Ciesielski, Kazimierz Ossowski z Dąbrówki oraz starszy człowiek Illa z Kotyż [Koteż] i młody Konkel z Kotyż [Koteż]. Jan Litkiewicz, który aresztowany był razem ze mną, znajdował się w trzeciej czwórce już przy grobie w chwili naszej ucieczki z samochodu. Grób był otoczony hitlerowcami, uważam więc za wykluczone, by mógł skorzystać z powstałego zamieszania.

Z oprawców nikogo nie znam. W więzieniu pytano mnie tylko, czy pochodzę z Kongresówki oraz o imię i nazwisko. Powiedziałem, że urodziłem się na Pomorzu, jak i moi rodzice. Przesłuchujący mnie Niemiec machnął na to ręką i powiedział: „To z Kongresówki”. Co sobie tam zapisał, tego nie wiem. Po niemiecku nie umiem.