Dnia 9 grudnia 1947 r. w Starogardzie. Sąd Grodzki w Starogardzie, Oddział V w osobie sędziego Franciszka Wyborskiego, z udziałem protokolantki starszej rejestratorki Ł. Kosiedowskiej, przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania i o treści art. 107 kpk oraz o znaczeniu przysięgi sędzia odebrał od niego przysięgę na zasadzie art. 111 kpk, po czym świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Konrad Popławski |
| Wiek | 43 lata |
| Imiona rodziców | Juliusz i Anna |
| Miejsce zamieszkania | Starogard, [...] |
| Zajęcie | kierownik techniczny młyna |
| Wyznanie | rzymskokatolickie |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
Dowiedziałem się onegdaj z listu nadesłanego z Rzeszy, że SS-man Gerhard Wiechert, zamieszkały dawniej w Starogardzie, przebywa w obozie amerykańskim w Darmstadt. Co do jego zbrodniczej działalności na terenie Starogardu nie mogę nic powiedzieć z własnego spostrzeżenia, gdyż sam zostałem aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego Stutthof. Obecnie doszło do mojej wiadomości, że zarzuca mu się udział w zamordowaniu ks. Krzyżanowskiego z Sumina oraz udział w gwałceniu i wymordowaniu kilku dziewcząt z grupy zamkniętej w baszcie, które to wypadki miały miejsce w jesieni 1939 r. w Starogardzie.
Co do aresztowania mnie, to uważam, że Gerhard Wiechert również to spowodował. Kiedy bowiem 8 września 1939 r. wróciłem do Starogardu z podróży ewakuacyjnej i zgłosiłem się do pracy w biurze młyna Wiecherta, gdzie byłem kierownikiem technicznym elektrowni, Gerhard Wiechert po zobaczeniu mnie kazał mi w biurze zaczekać, oddalił się i po kilkunastu minutach zjawił się już po mnie SS-man nieznany mi, pracownik Wiecherta Dohrau [Dorau?] i pomocnik zegarmistrzowski Hassego z nazwiska mi nieznany, którzy mnie aresztowali i odprowadzili do więzienia sądowego w Starogardzie. Po drodze przeprowadzono rewizję w mieszkaniu i aresztowano również moją żonę. Tego samego dnia oraz dni następnych byłem bity i katowany przez kilku nieznanych mi SS-manów. Przypominam sobie, że polecenie bicia mnie dał nazajutrz po aresztowaniu mnie obecny w więzieniu Paweł [Paul] Drews.
Wedle mej pamięci Gerhard Wiechert służył jako podchorąży w pułku ułanów w Grudziądzu. Jest on szatynem, wzrostu ok. 1,72 m.
Odczytano.