FRANCISZEK LESZCZYŃSKI

Dnia 6 grudnia 1947 r. w Starogardzie. Sąd Grodzki w Starogardzie, Oddział V w osobie sędziego F. Piechowskiego, z udziałem protokolantki starszej rejestratorki Ł. Kosiedowskiej, [przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka]. Po uprzedzeniu świadka o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania i o treści art. 107 kpk oraz o znaczeniu przysięgi, sędzia odebrał od niego przysięgę na zasadzie art. 111 kpk, po czym świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Franciszek Leszczyński
Wiek 51 lat
Miejsce zamieszkania Starogard, [...]
Zajęcie robotnik
Wyznanie rzymskokatolickie
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

[Świadek] po pouczeniu i zaprzysiężeniu zeznaje:

2, względnie 3 września 1939 r. zostałem zaangażowany przez Stolińskiego do straży więziennej w Starogardzie. W czasie tym w więzieniu byli już Niemcy i naczelnikiem był Fast. Razem ze mną pełnili funkcje strażników więziennych Józef Smukała pochodzący z Pińczyna, Jan Reszka ze Skórcza, Józef Liss ze Starogardu oraz Bernacki ze Starogardu. Funkcje administracyjne pełnił wówczas przydany do pomocy Fastowi Żychski ze Starogardu. Podejrzanych Paula Drewsa, Egona Sieverta i Gustawa Straussa znam dobrze. Nie znam natomiast podejrzanego Friedricha Szwarca. Podejrzany Paul Drews od czasu, gdy zacząłem pracować w więzieniu, przez okres kilku miesięcy stale przychodził do więzienia i odbywał konferencje z kierownikiem Fastem oraz z gestapowcami. Jak o tym mówiono wśród strażników więziennych, klasyfikowali oni więźniów na tych, którzy mieli być wywiezieni do lasu na rozstrzelanie i tych, którzy mieli być pozostawieni przy życiu. Przez cały 1939 r. codziennie przywożono transporty ludności polskiej do więzienia i niemalże codziennie odchodziły do Lasu Szpęgawskiego transporty Polaków zakwalifikowanych na rozstrzelanie. Pewnego dnia w październiku 1939 r. w godzinach porannych, gdy pełniłem służbę, zauważyłem, że podejrzany Egon Sievert prowadzący transport miał na sobie beret [biret] i stułę po którymś z aresztowanych księży, a w ręku trzymał rewolwer. Po kilku dniach księża ci zostali wywiezieni do lasu na rozstrzelanie.

Podejrzani Egon Sievert i Gustaw Strauss również często przychodzili do więzienia. Nie byłem jednakże w żadnym wypadku świadkiem maltretowania, względnie bicia przez nich któregoś z więźniów. Przypominam sobie jedynie, że pewnego dnia podejrzany Egon Sievert z Niemcem Fastem przyszli do więzienia i zażądali wydania im aresztowanego wówczas Leona Kanki, zamieszkałego w Starogardzie-Wybudowanie pod Jabłowo. Wyprowadzili go do lasu – jak później o tym mówił mi sam Kanka – jednakże później wrócili z nim do więzienia.

Nic konkretniejszego poza tym o działalności przestępczej wymienionych wyżej podejrzanych zeznać nie mogę.

Odczytano.