Dnia 10 września 1968 r. w Tczewie asesor Prokuratury Powiatowej w Tczewie Piotr Hapko, z udziałem protokolantki Danuty Jabłonki, przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:
| Imię i nazwisko | Elżbieta Schoenrock |
| Urodzona | 24 kwietnia 1916 r. |
| Imiona rodziców | Franciszek i Marianna |
| Miejsce zamieszkania | Czarlin, pow. Tczew |
| Zajęcie | pracuje na własnym gospodarstwie |
| Karalność | niekarana |
| Stosunek do stron | obca |
Przypominam sobie, że 11 listopada 1939 r. w odległości ok. kilometra przed Skórczem zauważyłam furmankę jadącą w stronę lasu. Przypominam sobie również, że w furmance tej znajdował się Franciszek Rocławski. Oprócz niego w pojeździe tym znajdowało się także dwóch umundurowanych żołnierzy niemieckich. Pamiętam dokładnie, że na furmance tej znajdował się Dorhau [Dorau?], który trzymał lejce w ręku i kierował.
Nadmieniam, że z powodu niekompletnego ubioru (miałam stare bambosze) wstydziłam się, ażeby Rocławski nie zauważył mojego ubioru i dlatego w odległości ok. 50 m stanęłam tyłem w kierunku jazdy osób znajdujących się w furmance. Obejrzałam się jednak w momencie, kiedy furmanka mnie wyprzedzała i wtedy zauważyłam, jak jeden z umundurowanych Niemców poczęstował Franciszka Rocławskiego papierosem.
Przypominam sobie także, że żołnierze niemieccy byli ubrani w zielone mundury, typowe dla żołnierzy Wehrmahtu. W mojej pamięci utkwiło charakterystyczne i szczególne zachowanie się Franciszka Rocławskiego. Wprawdzie odległość wynosiła ok. 50 m, jednakże widoczność była doskonała i dlatego jeszcze w tej chwili przypominam sobie obraz tamtych lat tak, jakby to miało miejsce niedawno. Widziałam dokładnie pełną napięcia twarz Franciszka Rocławskiego, na jego twarzy malował się przestrach, a cała sylwetka wskazywała na to, że musiał być bardzo zdenerwowany. Widziałam także, jak Franciszek Rocławski w odstępie bardzo krótkim wstawał, rozglądał się na boki, a następnie szybko siadał. Tego rodzaju nieskoordynowane ruchy wykonywał on jakby mechanicznie i, jak już zaznaczyłam, bardzo często.
Nadmieniam, że w tym czasie nie jechała w tym samym kierunku żadna inna furmanka z Polakami.
Nie wiem, co się stało z Franciszkiem Rocławskim, ponieważ furmanka, w której znajdował się wymieniony, bardzo szybko jechała w kierunku lasu. Tego dnia poszłam jednak do Skórcza, gdzie przebywałam do późnych godzin wieczornych. W drodze powrotnej, już na terenie Kasparusa, gdy przechodziłam koło domu Rocławskich, spotkałam matkę Franciszka Rocławskiego Marię. Opowiedziałam jej o zdarzeniu. Ona się z tego powodu zdenerwowała i zawołała męża. Rocławski jednakże nie zmartwił się tym, co mówiłam, i powiedział do niej w ten sposób: „Nie wierz, co mówi Ela, bo konie jego są w domu, a Herbert Dorhau [Dorau?] powiedział mi, że Franek jest w Starogardzie na przesłuchaniu”.
Po kilku dniach dowiedziałam się, że Franciszka Rocławskiego rozstrzelano.
Wiem ponadto, że Maksymilian Rocławski również wiedział o śmierci swego syna, ponieważ Dorhau [Dorau?] powiedział mu o tym fakcie i wskazał miejsce, gdzie nastąpiło rozstrzelanie. O fakcie rozstrzelania wie także matka Franciszka Maria Rocławska.
Na temat zamordowania ks. Felchmerowskiego i wikarego z Osieka świadek nic nie wie.
Wprawdzie nic nie wiem na temat zamordowania ks. Felchnerowskiego i wikarego z Osieka, jednakże wiem o zamordowaniu pięciu osób w lasach pod Skórczem. Prostuję: w lasach pod Szlagą. Jesienią 1939 r. z żyjącą jeszcze w tym czasie moją matką podczas kopania kartofli na polu słyszałam strzały w lesie koło Szlagi. Nie pamiętam, jaki to był dzień, choć wiem, że w opisanym przeze mnie zdarzeniu zginęli następujący mieszkańcy Kasparusa:
1. Piotr Szprada
2. Roch Szprada
3. Franciszek Manuszewski
4. Józef Kłomski
5. Jakub Andrearczyk
Przypominam sobie, jak w czasie rozstrzeliwania przybiegła na pole moja babka Maria Szprada, która nie zdążyła nam jeszcze nic powiedzieć, tylko w momencie, gdy znalazła się przed nami, upadła na ziemię zemdlona. Kiedy odzyskała przytomność, powiedziała, że w lesie koło Szlagi rozstrzelano jej synów Piotra i Rocha. Powiedziała także, że oprócz nich zginęli trzej pozostali wymienieni jak wyżej, podani przeze mnie.
Jeszcze tego samego dnia kilku mężczyzn z Kasparusa w lesie koło Szlagi pochowało zamordowanych.
Nie przypominam sobie dokładnie, co to byli za mężczyźni, wiem jednak, że wśród nich znajdował się żyjący jeszcze Alojzy Cherek, który obecnie mieszka w Starogardzie Gdańskim. Wiem także, że podczas rozstrzeliwania mieszkańców Kasparusa zginęli Daga i Bobek. Nie wiem jednakże, w jakich okolicznościach oni zginęli. Nadmieniam ponadto, iż widziałam… Prostuję: słyszałam, jak pięciu przeze mnie wymienionych wyżej mężczyzn zostało zamordowanych w okolicznościach następujących. Niemcy polecili im, żeby zebrali się w szkole w Kasparusie. Następnie pod konwojem żołnierzy wyprowadzili ich ze szkoły, zaprowadzili w kierunku lasów koło Szlagi i tam ich rozstrzelali.
Nadmieniam ponadto, że oprócz wymienionych powyżej mężczyzn nie przypominam sobie, żeby rozstrzeliwano innych mężczyzn z Kasparusa.
Odnośnie do zamordowania Józefa Kłomskiego, który był sołtysem w Kasparusie, stwierdzam, że moment wyprowadzania jego i pozostałych ze szkoły widzieli inni mieszkańcy Kasparusa. Słyszałam także, że żona Kłomskiego żegnała go w szkole z dzieckiem na ręku.
Stwierdzam ponadto, iż nie znałam Niemców, którzy przeprowadzali egzekucję Polaków (mieszkańców Kasparusa). Jak sobie przypominam, były to jednostki specjalne, które zostały przetransportowane ze Skórcza.
Nie wiem ponadto, czy oprócz jednego wypadku, jaki opisałam w związku ze śmiercią Franciszka Rocławskiego, Dorhau [Dorau?] brał również udział w innych czynnościach egzekucyjnych.
O fakcie zamordowania osób przeze mnie wymienionych wiedzieli prawie wszyscy mieszkańcy Kasparusa. Dużo z nich jeszcze w chwili obecnej żyje i mogą oni w sposób bardziej dokładny wskazać na te okoliczności, które mają istotne znaczenie. Dużo cennych spostrzeżeń może wnieść żona zamordowanego Kłomskiego, która z całą pewnością będzie znała nie tylko przebieg wyprowadzania, ale być może i egzekucji, a ponadto będzie znała również i te osoby, które widziały fakt wyprowadzania ze szkoły mieszkańców Kasparusa, i które być może widziały nawet egzekucję.
Na tym protokół zakończono i po odczytaniu podpisano.