ADOLF RYŚ

Dnia 28 czerwca 1967 r. w Kamionce Jani wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Adolf Ryś
Wiek 42 lata
Imiona rodziców Stanisław i Katarzyna z d. Prz[e]woźnik
Miejsce zamieszkania Kamionka, gr. Leśna Jania, pow. Starogard [Gdański]
Zajęcie rolnik
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

W 1939 r. wraz z rodzicami i czterema braćmi oraz dwiema siostrami zamieszkiwałem w Kamionce, gdzie rodzice posiadali gospodarstwo rolne.

W październiku 1939 r. do naszego domu przyszedł miejscowy Niemiec, członek SS Helmut Neumann i komendant posterunku w Leśnej Jani. Kazali oni memu ojcu Stanisławowi stawić się następnego dnia na posterunku żandarmerii w Leśnej Jani.

Ponieważ ojciec, jak poszedł na posterunek, nie wrócił na noc do domu, matka przygotowała jedzenie i kazała mi zanieść je ojcu. Na posterunku nikogo z żandarmów nie było i kiedy byłem na podwórzu, zauważyłem w oknie aresztu ojca. Podszedłem i rozmawiałem z nim. Powiedział mi wtedy, żebym poczekał, bo będzie przesłuchiwany w tym dniu przez komendanta posterunku i być może wróci do domu. Po jakimś czasie przyszedł komendant posterunku i ojca przesłuchał. Ja w tym czasie stałem obok budynku posterunku i słyszałem, jak na zakończenie przesłuchania komendant powiedział do ojca, żeby poszedł do domu i przeprosił Neumanna. Razem z ojcem poszedłem do domu.

Wiem z opowiadania ojca, że krótko przed wojną był w karczmie w naszej wsi, w której był też w tym czasie Neumann. Nastawione tam było na jakąś stację niemiecką radio i ktoś przemawiał w języku niemieckim. Ojciec radio to nastawił na polską stację i coś przy tym powiedział. Neumann to słyszał i prawdopodobnie złożył po przyjściu hitlerowców doniesienie na niego.

7 listopada 1939 r. Neumann znowu przyszedł do naszego domu, ale tym razem ze Steinbornem z Bukowin. Obydwaj byli w czarnych mundurach SS i z karabinami. Kazali się ojcu umyć, ubrać i iść z nimi. Oprócz ojca zabrali wtedy z naszej wsi Świerczyńską, Kazimierza Górskiego i małżeństwo Łubowskich. Ci dwaj Niemcy furmanką odwieźli zatrzymanych do majątku von Plehna w Kopytkowie. Osadzono ich tam w piwnicy. Dwukrotnie z bratem Edwardem chodziłem do Kopytkowa, ale z ojcem się nie widziałem, gdyż przed piwnicą, w której byli zatrzymani, stał SS-man w czarnym mundurze i nas do ojca nie dopuścił.

W Kopytkowie ojciec przebywał przez kilka dni, a następnie został odwieziony do Starogardu do więzienia. Odwoził ojca i inne osoby z Kopytkowa Muszyński, zamieszkały obecnie we Frący.

Po kilku dniach pobytu w więzieniu ojciec mój został zamordowany prawdopodobnie w lasach szpęgawskich. Razem z ojcem w piwnicy w Kopytkowie i w więzieniu w Starogardzie przebywali Krupopp [Krupop] z Rynkówki bądź Rudawek i Jan Pałubicki z Kościelnej Jani. Obydwaj dotychczas tam zamieszkują, gdyż zostali wtedy z więzienia w Starogardzie zwolnieni.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.