Dnia 28 stycznia 1969 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Kazimierz Pielaszewski |
| Wiek | 68 lat |
| Imiona rodziców | Jan i Michalina z d. Sokołowska |
| Miejsce zamieszkania | Skórcz, [...] |
| Zajęcie | robotnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
Przez cały okres okupacji hitlerowskiej zamieszkiwałem i pracowałem jako robotnik drogowy w Skórczu. W 1939 r. zamieszkiwałem w domu przy drodze prowadzącej ze Skórcza do skrzyżowania dróg do Głuchego, Kościerzyny i Zajączka. Jesienią 1939 r. hitlerowcy tą drogą właśnie prowadzali Polaków do lasu Zajączek, gdzie ich mordowali.
Widziałem, jak samochodem osobowym SS-mani dwukrotnie w ciągu jednego dnia wieźli mieszkańców Domu Ubogich ze Skórcza. Wśród SS-manów, którzy ich konwojowali, rozpoznałem rzeźnika Kubickiego. Z wiezionych na stracenie Polaków rozpoznałem znajomego mego Sikorę.
W późniejszym czasie widziałem, jak ośmiu SS-manów prowadziło do lasu Zajączek 16 Polaków. Wśród eskortujących rozpoznałem SS-manów – Udo Stenzla, Kurta Weike [Welke?] i Adolfa Kubickiego. Wśród Polaków prowadzonych do lasu rozpoznałem ks. Hoffmana z Pińczyna. Znałem jego nazwisko, gdyż widywałem go często, jak pod eskortą hitlerowców pracował na mieście, w czasie, gdy przebywał w obozie w wytwórni Litewskiego. Ludzie wtedy mówili, że jest to ks. Hoffman z Pińczyna.
Pamiętam, że wśród tych 16 osób prowadzonych do lasu była jedna kobieta, Żydówka.
Trzeci raz widziałem, jak hitlerowcy prowadzili do lasu Zajączek pięciu lub sześciu młodych mężczyzn pochodzących z Czarnego Lasu. Prowadzili ich również SS-mani, ale żadnego z nich nie znałem.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.