Dnia 18 listopada 1967 r. w Gdańsku wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienioną w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:
| Imię i nazwisko | Monika Malecka z d. Klarkowska |
| Wiek | 70 lat |
| Imiona rodziców | Michał i Jadwiga z d. Ceglarska |
| Miejsce zamieszkania | Gdańsk, [...] |
| Zajęcie | emerytka |
| Karalność | niekarana |
W okresie międzywojennym i początkowym okresie okupacji hitlerowskiej zamieszkiwałam ze swym mężem Juliuszem w Bobrowcu, gm. Leśna Jania, pow. Starogard [Gdański]. Mąż prowadził w tej wsi sklep spożywczy.
3 lub 4 września 1939 r. mąż oraz dwaj inni mieszkańcy Bobrowca Michał Legawiec i Piotr Firyn zostali aresztowani przez miejscowych Niemców Friedricha Schönfelda i Millbranda, którego imienia nie pamiętam. Byli oni uzbrojeni w karabiny i na rękawach mieli zielone opaski. Wozem konnym dowieźli aresztowanych do stojącego w pobliżu wsi samochodu ciężarowego, na którym byli żołnierze niemieccy. Przed wejściem na furmankę grubym łańcuchem związali ręce aresztowanym. Samochodem odwieziono ich do Skórcza do aresztu. Po trzech lub czterech dniach mąż i Piotr Firyn zostali zwolnieni do domu, a Michał Legawiec pozostał w areszcie. Po kilku dniach, jak się dowiedziałam od żony Legawca, został on ze Skórcza skierowany do obozu koncentracyjnego i tam zamordowany.
Mąż po powrocie ze Skórcza opowiadał mi, że był przesłuchiwany przez Niemca Ulbrichta ze Skórcza, a zarzuty stawiał Millbrand. Jak pamiętam z opowiadania męża, to stawiano mu zarzuty, że sprzedawał Niemcom gorsze śledzie jak Polakom i, że jak Polacy w sklepie wypili wódkę, to krzyczeli „niech żyje Polska”.
Mąż i inni zatrzymani w areszcie w Skórczu byli bici. W listopadzie 1939 r. mąż powtórnie został aresztowany. Tym razem zabierali go z domu Kurz [Kusch] z Kopytkowa, Walter Becker z Bobrowca, Werner Schönfeld i nieznany młody Niemiec w mundurze Arbeitsdienstu. W tym samym czasie zostali w Bobrowcu aresztowani: Leon Chrzanowski, Paweł Chyła i Piotr Firyn. Wszystkich aresztowanych odprowadzono do majątku von Plehna w Kopytkowie. Następnego dnia aresztowali prawie wszystkich Polaków z Bobrowca i także odprowadzili do Kopytkowa. Obserwowałam ich aresztowanie, stojąc przed domem i płacząc. Przejeżdżający obok mnie miejscowy Niemiec Karol Diippe mówił do mnie, że jedzie razem z Erichem Bohlmanem do Plehna do Kopytkowa interweniować, żeby zwolnił aresztowanych. Powiedział wtedy: „Co ten Plehna [Plehn] wyrabia, aresztował wszystkich pracowników z ich gospodarstw, a ze swego nie aresztował nikogo. Takie samo prawo jak i on mamy i my”. Obydwaj ci Niemcy wkładali na rękawy zielone opaski przed wyjazdem do Kopytkowa. Na skutek ich interwencji zwolniono z Kopytkowa wszystkich Polaków zatrudnionych u Niemców w Bobrowcu, poza Janem Firynem.
W Kopytkowie mąż przebywał w piwnicy zabudowań gospodarczych majątku przez kilka dni. Rozmawiałam z oborowym majątku w Kopytkowie Szyńskim, który mi przekazał prośbę męża żeby mu przynieść lepsze buty. Nie dostarczyłam mu tych butów, bo nie było ich w domu.
Od mieszkańców Kopytkowa dowiedziałam się, że mąż i inni zatrzymani w piwnicach zostali odwiezieni przez Kurza [Kuscha], Ewalda Schönfelda i Herberta Schwartza do Skórcza i tam w pobliskim lesie zamordowani. Wozem, którym wieziono ofiary, powoził Lis, obecnie zamieszkały w Bobrowcu.
Po wojnie byłam przy ekshumacji zwłok męża i rozpoznałam je. Został następnie wraz z innymi pochowany na cmentarzu ofiar hitlerowskich w Skórczu.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.