Dnia 27 września 1967 r. w Chojnicach podprokurator Prokuratury Powiatowej w Chojnicach Wanda Lahn przesłuchała niżej wymienioną w charakterze świadka, bez odebrania przyrzeczenia. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznała, co następuje:
| Imię i nazwisko | Szarlota Łangowska |
| Wiek | 64 lata |
| Imiona rodziców | Rudolf i Maria |
| Miejsce zamieszkania | Chojnice, [...] |
| Zajęcie | przy mężu |
| Karalność | niekarana |
| Stosunek do stron | obca |
Antoni Łangowski był stryjecznym bratem mego męża. Kiedy mojego męża w 1939 r. powołano do wojska, ja przy końcu sierpnia tegoż roku pojechałam do Poczewa [Pączewa], pow. Starogard [Gdański], gdyż tam Antoni Łangowski miał gospodarstwo rolne. 2 września 1939 r. samochodem pojechałam z Antonim Łangowskim, jego żoną i córką do Warszawy.
Do Poczewa [Pączewa] wróciliśmy 6 października 1939 r. między godz. 17.00 a 18.00. W gospodarstwie był już Niemiec, jak się nazywał, nie wiem. Oświadczył nam, że on będzie administrował majątkiem Antoniego Łangowskiego. Wpuścił nas tylko do jednego pokoju, nie pozwalając nam nawet zabrać osobistych rzeczy. Po upływie ok. godziny od naszego przyjazdu do pokoju weszło dwóch mężczyzn, jeden w mundurze gestapo, a jeden w cywilnym ubraniu.
Czy do pokoju weszło więcej Niemców, nie wiem. Byłam wówczas mocno zdenerwowana.
Nie wiem, który z Niemców kazał Antoniemu Łangowskiemu ubrać się i wyjść z nimi. Kuzyn ubrał się, pamiętam, że włożył na siebie futro i wyszedł z tymi mężczyznami.
Dokąd zabrali go, nie wiem, gdyż nie otrzymałam od nikogo żadnej wiadomości, gdzie przebywał Antoni Łangowski. Dopiero po zakończeniu wojny pisała do mnie żona Łangowskiego lub córka jego, że został zamordowany. W jakich okolicznościach i gdzie, tego mi nie podano.