FELIKS KRUCZYŃSKI

Dnia 14 grudnia 1968 r. w Gdańsku wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Feliks Kruczyński
Wiek 52 lata
Imiona rodziców Władysław i Elżbieta z d. Kaszubowska
Miejsce zamieszkania Elbląg, [...]
Zajęcie pracownik umysłowy
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

W okresie międzywojennym zamieszkiwałem z rodzicami we Frący, gm. Leśna Jania, pow. starogardzki. Na początku listopada 1939 r. wróciłem z niewoli niemieckiej do miejsca zamieszkania. Zgodnie z zarządzeniem władz niemieckich musiałem zameldować w gminie mój powrót do domu. Kiedy się tam zgłosiłem, jeden z Niemców kazał mi przynieść z domu i zdać u nich mundur wojskowy. Dwóch członków Selbschutzu z gminy odprowadziło mnie do obozu w Skórczu. Byli oni w ubraniach cywilnych, z tym, że na rękawach mieli opaski zielonego koloru z napisem Selbschutz.

Obóz mieścił się w nieczynnym tartaku Litewskiego. Pilnowali nas tam żołnierze Wermachtu, ale byli w tym obozie i Niemcy ubrani w zielone mundury z brązowymi mankietami. Na głowach nosili furażerki. Było z nimi dwóch oficerów, którzy chodzili w okrągłych czapkach, również zielonego koloru. Prostuję: czapki te były w kształcie pieroga.

Ze znajomych mi osób przebywali w tym czasie w obozie nauczyciele Marian Celberg z Frący i Brunon Witstock z Lisówka. Razem było wtedy w obozie ok. 80 osób, samych mężczyzn. W obozie przebywałem ok. tygodnia, a następnie razem z ok. 15 osobami zostałem przez żołnierzy Wermachtu odprowadzony do majątku ziemskiego w Rynkówce, do pracy przy kopaniu buraków.

Kiedy odchodziłem, wymienieni nauczyciele pozostali w obozie. Nie widziałem ani też nie słyszałem, by w czasie, gdy przebywałem w obozie, hitlerowcy kogoś z więźniów zamordowali.

8 grudnia 1939 r. hitlerowcy zwolnili nas z tego majątku do domu.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.