Dnia 17 stycznia 1969 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Alojzy Jatkowski |
| Wiek | 70 lat |
| Imiona rodziców | Fryderyk i Franciszka |
| Miejsce zamieszkania | Skórcz-Zajączek |
| Zajęcie | emeryt |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W okresie międzywojennym i za okupacji hitlerowskiej do 1943 r. zamieszkiwałem w Skórczu-Zajączku, gdzie pracowałem na gospodarstwie u rodziców. Miejscowość ta jest odległa od Skórcza o ok. cztery kilometry. W okolicznych lasach, zwanych od leśnictwa Zajączek, hitlerowcy przeprowadzali w 1939 r. masowe egzekucje ludności polskiej.
Mogło to być we wrześniu lub październiku 1939 r., kiedy przyjechał do mnie do domu leśniczy leśnictwa Zajączek, Bronisław Gapa i powiedział mi, że w oddziale 126 hitlerowcy zamordowali w tym dniu mieszkańców Domu Ubogich ze Skórcza. Pojechałem do tego oddziału i odnalazłem miejsce, gdzie była świeżo poruszona ziemia. Stamtąd pojechałem rowerem w stronę Skórcza. Na drodze spotkałem idących od strony lasu SS-manów: Uda Stenzla, Artura Schrödera i Konkola z Miryc. Nieśli oni na ramionach karabiny. Kiedy koło nich przejeżdżałem, jeden z nich mówił do kogoś, kto szedł w stronę lasu, a kogo nie znałem, że wracają z polowania na zające, ale nic nie upolowali. Śmiali się przy tym.
Wydaje mi się, że w październiku 1939 r. widziałem, jak junacy z Arbeitsdienstu z karabinami prowadzili drogą leśną Skórcz–Wda, w stronę lasu Zajączek, 16 osób. Rozpoznałem między nimi: Tyńca – sekretarza z nadleśnictwa Drewniaczki, nauczyciela z Czarnegolasu Kurowskiego, Knasiaka z Wolentala i ks. Hoffmana z Pińczyna [Pinczyna]. Były między nimi również dwie kobiety.
Księdza Hoffmana widziałem kilka razy, jak nosił w termosie obiad ze szkoły, gdzie stacjonował Arbeitsdienst, do obozu w tartaku Litewskiego. Od ludzi dowiedziałem się wtedy jego nazwiska.
Po ok. 30 min od przejścia tej grupy osób koło mnie słyszałem strzały dobiegające z kierunku lasu Zajączek.
10 listopada 1939 r. widziałem, jak jeden junak z Arbetsdienstu prowadził do lasu Zajączek ks. Felchnerowskiego z Kasparusa i ks. Osińskiego z Osieka oraz kilka innych osób, których nazwisk nie znałem. Zostali oni także zamordowani w lesie Zajączek.
W 1946 r. pomagałem przy ekshumacji zwłok pomordowanych w lesie Zajączek. Pamiętam, że ekshumowaliśmy wtedy sześć grobów masowych i trzy pojedyncze. Były tam zwłoki pomordowanych w 1939 r. Oprócz wymienionych z nazwiska wyżej wykopaliśmy, jak pamiętam, jeszcze zwłoki dr. Dalza ze Skórcza, dr. Łangowskiego z Pączewa, Wiśniewskich ze Smętowa i nieznanego mi z nazwiska byłego rządcę z majątku Kozielec k. Smętowa.
Brałem także udział w ekshumacji dziewięciu osób z grobu koło Mieliczek. Pochodziły one, jak pamiętam, z Augustowa, z okolic Brodnicy i z Warszawy. Wynikało to z dokumentów znalezionych przy zwłokach.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.