BERNARD HEROLD

Dnia 28 stycznia 1969 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:


Imię i nazwisko Bernard Herold
Wiek 70 lat
Imiona rodziców Augustyn i Marianna z d. Ponczek
Miejsce zamieszkania Barłożno, gr. Pączewo, pow. Starogard Gdański
Zajęcie rolnik
Karalność niekarany
Stosunek do stron obcy

W okresie okupacji hitlerowskiej, do 1943 r. zamieszkiwałem w Barłożnie. We wrześniu 1939 r., pamiętam, że było to wieczorem, nieznani mi z nazwiska gospodarze przywieźli do naszej wsi ciało zamordowanego w Mirycach przez hitlerowców mieszkańca tamtej wsi Józefa Przewrockiego. Ludzie, którzy go przywieźli, mówili, że został zamordowany pod stodołą we własnym gospodarstwie. Został on pochowany na cmentarzu w Barłożnie.

W październiku 1939 r. z naszej wsi zostali zabrani samochodem dwaj księża Chylińscy, Henryk i Gracjan. Kto ich zabierał, nie wiem.

W listopadzie tegoż roku byłem w Skórczu i przed sklepem Capy widziałem furmankę, na której siedziało ok. 15 Polaków. Znałem z nich tylko jednego, pochodzącego z Barłożna, a mieszkającego w tym czasie w Bobrowcu, Piotra Firyna. Hitlerowców, którzy pilnowali tych Polaków nie znałem.

Po kilku dniach dowiedziałem się od ludzi, że Firyn został pod Skórczem razem z innymi Polakami zamordowany. Obydwaj księża, jak słyszałem, zostali zamordowani w Szpęgawsku.

W styczniu lub lutym 1940 r. w naszej wsi zostali zakwaterowani żołnierze Wehrmachtu, którzy uprzednio kwaterowali w Mirycach. Żołnierze ci opowiadali mi, że kiedy stacjonowali w Mirycach, tamtejsi Niemcy chwalili się do nich, jak i ilu Polaków zamordowali. Mieli to być Niemcy: Walter Wraze, Artur Szwarz [Herbert Schwartz], Gustaw Milbrandt, Gustaw Wraze, Otto Putzer.

Prostuję: żołnierze ci stacjonowali uprzednio w Bobrowcu, a nie w Mirycach, i wymieniali nazwiska Niemców pochodzących z Bobrowca. Wymieniali także nazwisko Busse z Miryc.

Słyszałem od ludzi, że w 1942 r. żandarmi ze Skórcza zabili w naszej wsi Maksymiliana Szczepińskiego. Żandarmi ci mieli nazywać się Kister, Dalmann i Koschnitzki. Brata Feliksa Szczepińskiego żandarmi bez przerwy katowali i przesłuchiwali. Doprowadzili go do takiego stanu, że popełnił samobójstwo przez powieszenie.

Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.