Dnia 17 stycznia 1969 r. w Skórczu wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Edward Chyła |
| Wiek | 57 lat |
| Imiona rodziców | Konrad i Katarzyna z d. Glaza |
| Miejsce zamieszkania | Skórcz, [...] |
| Zajęcie | rzemieślnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W okresie międzywojennym i [w czasie] okupacji do 1942 r. zamieszkiwałem w Skórczu. Przy końcu października lub na początku listopada 1939 r. w godzinach wieczornych wracałem ze swym kolegą Janem Szwedą, również mieszkańcem Skórcza, z Wielbrandowa do Skórcza. Prawdopodobnie z uwagi na to, że rozmawialiśmy i śpiewaliśmy po polsku, zostaliśmy zatrzymani przez patrol junaków z Arbeitsdienstu, którzy nas wylegitymowali i kazali stawić się na posterunku żandarmerii w Skórczu. Nie poszliśmy tam jednak i następnego dnia ci sami hitlerowcy zatrzymali nas w domach i doprowadzili do aresztu w Skórczu. Kiedy już przebywałem w areszcie, po kilku dniach doprowadzono tam również dwóch księży z Kasparusa i Osieka oraz młodego Rocławskiego, także z Kasparusa. Starszy wiekiem ksiądz przedstawił mi się jako Felchnerowski, proboszcz z Kasparusa. Opowiadał mi, że został wezwany do Skórcza w celu ustalenia nauczania dzieci w języku niemieckim.
Jednego dnia, mogło to być – jak sobie przypominam – 11 listopada 1939 r., Józef Leman, dozorca aresztu, kazał nam wszystkim wyjść przed areszt. Stało tam już kilku SS-manów.
Żadnego z nich nie znałem. SS-mani ci kazali mnie i Szwedzie odejść do celi, a księżom i Rocławskiemu pozostać. Jeden z SS-manów powiedział przy tym, że oni pójdą kopać groby do lasu. Nie wrócili już jednak do aresztu. Po ich odejściu gospodyni ks. Felchnerowskiego przyniosła dla niego kożuch i jedzenie. Leman pozostawił to początkowo w celi, a następnie zabrał do siebie. Kiedy po kilku dniach zostałem zwolniony z aresztu i musiałem zapłacić u Lemańczyka za wyżywienie w areszcie, widziałem ten kożuch u niego w kuchni.
W areszcie, gdy tam przebywałem, siedziało więcej osób. Dwaj księża i Rocławski siedzieli ze mną i Szwedą w jednej celi. Jan Szweda zamieszkuje obecnie w Nowem, pow. Świecie, [...].
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.