Dnia 14 grudnia 1968 r. w Gdańsku wiceprokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Gdańsku Marian Multan przesłuchał niżej wymienionego w charakterze świadka. Po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania świadek zeznał, co następuje:
| Imię i nazwisko | Józef Bieliński |
| Wiek | 53 lata |
| Imiona rodziców | Stefan i Marianna z d. Ciesielska |
| Miejsce zamieszkania | Przyjaźnia, gr. Czersk-wieś, pow. Chojnice |
| Zajęcie | rolnik |
| Karalność | niekarany |
| Stosunek do stron | obcy |
W okresie międzywojennym zamieszkiwałem we wsi Duży [Wielki] Bukowiec. W październiku 1939 r. zostałem skierowany do pracy w Wolentalu, w gospodarstwie po Polaku zajętym przez Otto Rhode.
Wydaje mi się, że było to w listopadzie 1939 r., pracowałem razem z Józefem Gapskim, którego brat miał w tym czasie gospodarstwo w Czarnym Lesie, na polu przy wyrywaniu buraków. Za rowem pracowała grupa ok. 20 więźniów z ośrodka pracy w Wolentalu. Pilnowali ich SS-mani. W pewnej chwili hitlerowcy kazali więźniom iść w stronę stogu słomy. Później widziałem, jak więźniowie ci po kilku na rozkaz SS-manów biegli w stronę stogu, a SS-mani do nich z tyłu strzelali. Nie wiem, ilu więźniów mogli wtedy zamordować. W jakąś godzinę później od strony Skórcza przyjechał kryty ciężarowy samochód, z którego SS-mani wyprowadzali nieznanych mężczyzn i także ich pod stogiem zamordowali.
Pierwszą i następną egzekucję obserwowałem z odległości ok. stu metrów. Nie znałem nazwiska żadnego z więźniów przebywających w tym obozie ani osób zamordowanych w następnej egzekucji. Nie znałem również SS-manów wykonujących egzekucję. Wszyscy oni byli w czarnych mundurach.
W okresie poprzedzającym egzekucję także widywałem więźniów z ośrodka przy pracy na polu. Pilnowali ich zawsze SS-mani lub SA-mani. W dniu egzekucji żółtych mundurów SA nie widziałem w pobliżu.
Osób przywiezionych ze strony Skórcza i zamordowanych mogło być ok. dziesięciu.
Na tym protokół zakończono i przed podpisaniem odczytano.