KRYSTYNA DĄBKOWSKA

Dnia 8 stycznia 1981 r. w Olsztynie mgr Barbara Fotek, wiceprokurator rejonowy, delegowana do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Olsztynie, działając na zasadzie art. 4 dekretu z dnia 10 listopada 1945 r. (DzU nr 51, poz. 293) i art. 129 kpk, z udziałem protokolanta Hanny Ruszkiewicz, przesłuchała niżej wymienioną w charakterze świadka. Świadka uprzedzono o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania, po czym świadek stwierdziła własnoręcznym podpisem, że uprzedzono ją o tej odpowiedzialności (art. 172 kpk). Dane personalne stwierdzono na podstawie przedłożonego dowodu osobistego. Następnie świadek zeznała, co następuje:


Imię i nazwisko Krystyna Dąbkowska z d. Kaczkowska
Imiona rodziców Jan, Waleria z d. Kabat
Data i miejsce urodzenia 1 stycznia 1921 r. w Broku, [pow.] Ostrów Mazowiecka
Miejsce zamieszkania Olsztyn, [...]
Zajęcie emerytka
Wykształcenie siedem klas szkoły podstawowej
Karalność za fałszywe zeznania według oświadczenia niekarana
Stosunek do stron Jan i Anna Dąbkowscy – szwagier i szwagierka

W Broku, pow. Ostrów Mazowiecka, mieszkałam stale od urodzenia do zakończenia wojny, dokładnie do 23 sierpnia 1945 r. Od tego czasu stale mieszkam w Olsztynie. 9 lutego 1943 r. zawarłam związek małżeński z Piotrem Dąbkowskim, rodzonym bratem Jana Dąbkowskiego.

Brok było to małe miasteczko, liczące ok. dwóch tysięcy mieszkańców, i właściwie jako młoda dziewczyna znałam prawie wszystkich. Osobiście znałam – jako bliskich krewnych męża – Jana i Annę Dąbkowskich. Znałam także Jana, Kazimierza, Zygmunta Einfochtów, braci Wojnów (imion już nie pamiętam), Szczepana Włodarczyka oraz braci Tachmańskich.

Dobrze pamiętam, że w lutym 1943 r. Niemcy wyżej wymienione osoby rozstrzelali w pobliżu leśniczówki w Broku. Nie widziałam, jak Niemcy zabierali tych ludzi z domów, jak również nie byłam świadkiem ich egzekucji. Zdarzenie to znam tylko z opowiadań naocznych świadków i rodziny. Wiem ze słyszenia, że dwa dni przed egzekucją Niemcy zrobili obławę, pozabierali z domów wyżej wymienione osoby i wywieźli do Ostrowi Mazowieckiej. Po upływie dwóch dni przywieźli je do Broku, a ludność miejską spędzili w pobliże leśniczówki. Mnie udało się nie pójść na miejsce masowej zbrodni.

W pobliżu leśniczówki mieszkali Jan i Anna Dąbkowscy. Nie znam okoliczności, w których Niemcy doprowadzili Jana Dąbkowskiego do jego domu. Wiem tylko, że kazali kopać pod jego domem dół. Jego żona Anna Dąbkowska, podobnie jak i inni mieszkańcy, orientowała się, że dół ten ma być mogiłą jej męża. Podobno nie wytrzymała nerwowo i gdy dół był na ukończeniu, wybiegła do Niemców z siekierą w ręku. Niemcy zastrzelili ją i jej męża Jana – zostali pochowani w dole – a dom wraz z trojgiem dzieci w wieku lat sześciu, trzech i jednego roku podpalili i odjechali. Sąsiedzi wyratowali dzieci z ognia.

Pozostałe osoby przywiezione do Broku zostały rozstrzelane w pobliżu leśniczówki. Co było powodem tej egzekucji, nie wiem, ale Niemcy masowo bądź indywidualnie, bez powodu, strzelali do ludzi, nawet na ulicy. O ile pamiętam, to egzekucji dokonywało gestapo z Ostrowi Mazowieckiej. Nigdy nie znałam bliżej żadnego z żołnierzy niemieckich i na pewno nie byłabym w stanie ich rozpoznać.

Po osobistym przeczytaniu protokół jako zgodny z prawdą i moimi zeznaniami podpisuję.