ZBIGNIEW KUKLA

Trzynasty dzień rozprawy, 8 grudnia 1947 r.

Przewodniczący: Następny świadek, Zbigniew Kukla.

Świadek: Zbigniew Kukla, 37 lat, urzędnik bankowy, wyznanie rzymskokatolickie, w stosunku do oskarżonych obcy.

Przewodniczący: Przypominam świadkowi o obowiązku mówienia prawdy. Składanie fałszywych zeznań karane jest więzieniem do lat pięciu. Co do trybu postępowania – czy są wnioski?

Obrona: Nie.

Prokuratorzy: Nie.

Przewodniczący: Świadek będzie zeznawał bez przysięgi. Może świadek przedstawi Trybunałowi, co wie o sprawie, a zwłaszcza w odniesieniu do oskarżonych, których rozpoznaje. Jakie konkretne fakty świadek może przytoczyć?

Świadek: Do obozu w Oświęcimiu przybyłem pierwszym transportem i przebywałem w nim aż do czasu likwidacji, to jest do 18 stycznia 1945 r. Od września pracowałem w kuchni i wówczas miałem możność widzieć, co więźniowie dostają do jedzenia, jakie surowce otrzymywaliśmy w kuchni do gotowania. Ziemniaki wówczas były zgniłe, brukiew zmarznięta, a mięso nieraz w stanie rozkładu. Gdy po pewnym czasie utworzony został obóz w Brzezince, przeniesiono mnie do niego. Tam również pracowałem w kuchni. Tam bezpośrednio zetknąłem się z oskarżonym Medefindem, który jako szef magazynu był tym, który rozporządzał rozdziałem żywności do poszczególnych kuchni. Kierownikiem był aż do końca 1944 r. W tym okresie miałem możność widzieć, jak z magazynu przeznaczonego dla więźniów wyjeżdżały stale samochody załadowane żywnością, cukrem, margaryną. Ten prowiant nie odchodził do kuchni obozowej, lecz do kuchni SS-manów. Oprócz tego widziałem Medefinda, gdy bił więźniów, których złapał w pobliżu magazynu, kręcących się w momencie przyjazdu samochodu z chlebem.

Z oskarżonych znam również Webera, który jako szef kuchni był na obozie cygańskim. Tam miałem możność widzieć go, gdy urządzał karne ćwiczenia dla obsługi składającej się z kobiet cygańskich. Znęcał się nad nimi, kopał je i bił laską.

Oskarżony Aumeier. Widziałem go w 1942 r. w lecie, gdy członkowie karnej kompanii zamierzali zorganizować ucieczkę. Sprawa ta wydała się, oskarżony Aumeier wpadł w otoczeniu SS-manów na podwórze karnej kompanii. (Podwórze to znajdowało się naprzeciwko kuchni, tak że mogłem bezpośrednio widzieć, co się działo.) Widziałem, jak Aumeier spośród 400 ludzi z karnej kompanii wybrał 20, strzelał do nich i zabił tych 20. Po egzekucji wpadł do kuchni z rewolwerem w ręku i zażądał, aby mu obmyć okrwawione buty. Musiałem to sam zrobić, a przy tej okazji dostałem dwa razy kolbą.

Oskarżony Kraus. Znam go jako Lagerführera w Brzezince, gdzie na tym stanowisku przebywał do listopada 1944 r. Od momentu jego przyjścia zaczął się terror. Kraus chciał ponownie wprowadzić terror do obozu. Zapowiedział wszystkim Blockführerom, że od momentu jego przyjścia musi być w obozie żelazna dyscyplina. Urządzał stale rewizje, chodził po blokach i jeżeli znalazł papierosa lub wędlinę, kopał i bił laską.

W Nordhausen poznałem oskarżonego Jostena, jako Lagerführera. Śmiertelność w obozie wynosiła wtedy 200 osób dziennie. Warunki były okropne, więźniowie umierali z głodu.

Plagge w chwili przyjścia do obozu był kierownikiem karnych „sportów”. W czasie tych ćwiczeń kopał i bił grubym kijem więźniów, zwłaszcza starszych, którzy nie mogli sprawnie [ich wykonać]. Z okien kuchni mogłem obserwować, jak oskarżony Plagge, jako kierownik karnej kompanii w Kiesgrube, grubym kijem bił i katował więźniów, tak że kompania karna w czasie, gdy Plagge był jej szefem, przynosiła do obozu dziennie 20 – 30 zabitych. Następnie Plagge był Rapportführerem na obozie cygańskim, tam również znęcał się nad cygańskimi kobietami, kopał i bił nawet ciężarne.

Buntrocka znam jako Rapportführera na czeskim obozie familijnym. Buntrock znęcał się, stale chodził po obozie, czy w dzień, czy w nocy i bez względu na to, czy to były starsze kobiety, czy starsi mężczyźni – tratował ich i bił.

Następnie znam oskarżonego Götze. Jako Blockführer na męskim obozie również odznaczał się zbytnią gorliwością, która polegała na robieniu rewizji wśród więźniów wchodzących do obozu. Jeżeli coś znalazł, zabierał, kopał i bił.

Następnie znam Hoffmanna.

Przewodniczący: Niech oskarżony Hoffmann wstanie, aby świadek stwierdził, czy to ten. (Oskarżony Hoffmann powstaje).

Świadek: Ten Hoffmann znany mi jest bardzo dobrze. On twierdzi, że był tylko urzędnikiem, który przekładał papierki. Oświadczam że Hofmann był delegowany z centrali Politische Abteilung z Oświęcimia i urzędował na Blockführerstubie obozu cygańskiego. Do jego czynności należało przesłuchiwanie więźniów i po jego przesłuchaniu często przyjeżdżała sanitarka i zabierała skatowanych przez niego więźniów.

Przewodniczący: Czy świadek był przy tym obecny?

Świadek: Byłem obecny. 8 grudnia 1944 r. [sam] byłem przesłuchiwany przez Hoffmanna. Następnie widziałem więźniów przesłuchiwanych przez niego, którym ropiały rany. Twierdzili, że byli przesłuchiwani przez oskarżonego Hoffmanna. Jest również drugi Hoffmann, Unterscharführer. Ja zdaję sobie z tego sprawę, bo znałem jednego i drugiego. Twierdzę kategorycznie, że ten, który znajduje się na ławie oskarżonych, jest to ten Hoffmann, który w Brzezince z ramienia Politische Abteilung przeprowadzał wszelkie dochodzenia, które się krwawo kończyły.

Przewodniczący: Czy świadka osobiście Hoffmann bił?

Świadek: Tak jest, 8 grudnia 1944 r.

Przewodniczący: W jaki sposób bił świadka?

Świadek: Grubą laską po głowie.

Przewodniczący: Z jakiego powodu świadek był przesłuchiwany?

Świadek: Byłem oskarżony o kontaktowanie się z cywilnymi robotnikami.

Przewodniczący: Czy świadek ma jeszcze jakieś dalsze zeznania?

Świadek: Dla dzieci cygańskich magazyn wydawał na obóz cygański smakołyki, jak kakao, różne puddingi, masło, biały chleb. Oczywiście, dzieci cygańskie widziały znikomą tego ilość, gdyż te cenne produkty odchodziły do SS-kuchni, a dopiero reszta była oddawana kuchni na lagrze cygańskim. Kuchnia z kolei wydawała na bloki, a zanim to dotarło do dziecka cygańskiego, dostawało ono na koniec noża masła czy innych dodatków do chleba. Obciąża to oskarżonego Medefinda, Webera i innych SS-manów, którzy prowadzili zarząd kuchni i z produktów przeznaczonych dla więźniów kazali sobie gotować specjalne obiady, złożone z czterech do pięciu dań.

Przewodniczący: Świadek skończył. Czy są jakieś pytania?

Prokurator Szewczyk: Świadek wspomniał o tym, że Kraus zachowywał się na obozie niezwykle okrutnie. Czy świadek nie przypomina sobie ostatnich dni, w czasie likwidacji obozu? Jakie było wtedy zachowanie się Krausa?

Świadek: Oskarżony Kraus znajdował się wtedy w Oświęcimiu. W Brzezince wówczas go nie było.

Prokurator Szewczyk: Świadek przebywał w Brzezince do końca?

Świadek: Nie, byłem do 8 grudnia 1944 r.

Prokurator Szewczyk: Czy z tego czasu przypomina sobie świadek działalność Marii Mandel [Mandl]?

Świadek: Owszem, oskarżoną Mandel spotykałem bardzo często, bo musiałem przechodzić przez obóz kobiecy do magazynu żywnościowego, którego szefem był oskarżony Medefind. Widziałem niejednokrotnie Mandel, jak biła kobiety, czy też kazała im klęczeć z cegłami w rękach.

Prokurator Szewczyk: Była tam także oskarżona Brandl?

Świadek: Była.

Prokurator Szewczyk: Czy świadek potrafi coś powiedzieć o jej działalności?

Świadek: Słyszałem od więźniarek, ale osobiście nic nie widziałem.

Prokurator Brandys: Jedno pytanie, proszę. Świadek pełnił funkcje w kuchni? Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób wydawano jedzenie więźniom w porze zimowej w roku 1941/1942.

Świadek: Na przełomie 1941/42 r. z polecenia komendy obozu żywność wydawano więźniom wieczorem, po powrocie z pracy. Gdy apel został skończony i uzgodniony, wówczas więźniowie wracający z pracy otrzymywali zupę, która była nalewana do misek o godzinie dziewiątej rano i stała na betonowej podłodze aż do wieczora. Gdy więźniowie wracali z pracy, dostawali zupę zmarzniętą. Jedli, bo byli głodni. Skutek był taki, że śmiertelność w tych miesiącach wynosiła około 500 osób dziennie. Więźniów kosiła wtedy krwawa biegunka.

Obrońca Kruh: W jakim kontakcie świadek zostawał z oskarżonym Medefindem?

Świadek: W żadnym. Tylko jako więzień przychodziłem do magazynu po żywność.

Obrońca Kruh: Kiedy to było i jak długo to trwało?

Świadek: W latach 1941, 1942, kiedy to prowadzenie kuchni podlegało oskarżonemu Medefindowi i szefowi kuchni.

Obrońca Kruh: Czy wiadomo świadkowi, jaki był stosunek oskarżonego Medefinda do zatrudnionych u niego więźniów?

Świadek: Znane było w obozie, że SS-mani w stosunku do swoich więźniów odnosili się możliwie, bo im na tym zależało. Ale gdy Medefind złapał więźnia w momencie, gdy coś organizował, względnie, gdy głodny chciał porwać kawałek chleba, był przez oskarżonego kopany.

Obrońca Kruh: A więc tych więźniów, którzy chcieli coś zorganizować?

Świadek: Tak, natomiast u Medefinda pracowali jeńcy rosyjscy, ta reszta, która została z 14 tys.

Obrońca Kossek: Świadek wspomniał o Götzem. W którym roku świadek widział Götzego w Brzezince?

Świadek: W latach 1943 – 1944.

Obrońca Kossek: Wiadomo świadkowi, że było dwóch Götze?

Świadek: Tak, obu znam, ale w tym wypadku chodzi o tego.

Obrońca Rymar: Świadek wspomniał, że po przyjściu Krausa do Brzezinki wzmógł się tam terror. W którym to czasie oskarżony Kraus tam przyszedł?

Świadek: Koniec listopada 1944 r.

Obrońca Rymar: Świadek był tam jeszcze długo?

Świadek: Jeszcze przez dwa tygodnie.

Obrońca Rymar: Czy oskarżony Kraus, po opuszczeniu przez świadka Brzezinki, jeszcze tam pozostał?

Świadek: Tak.

Obrońca Rymar: W jakiej randze był wówczas oskarżony Kraus?

Świadek: Był dowódcą kompanii, a potem Lagerführerem.

Obrońca Ostrowski: Świadek wspomniał, że zajmował się sprawami kuchni. Skąd świadkowi wiadomo, jaką oskarżony rolę spełniał?

Świadek: Oskarżony Hoffmann nie pracował na obozie cygańskim, ale przy wejściu na obóz cygański znajdowała się Schreibstuba i tam urzędował Hoffmann z ramienia wydziału politycznego.

Obrońca Ostrowski: Jakie funkcje oskarżony Hoffmann spełniał w stosunku do obozu cygańskiego?

Świadek: Oskarżony pełnił funkcje dla całego obozu, zajmował się sprawą ucieczek, organizacji i był przy przesłuchaniach.

Obrońca Ostrowski: Skąd świadkowi wiadomo, że złapani uciekinierzy byli słuchani przez Hoffmanna?

Świadek: To było ogólne, czy była ucieczka z obozu cygańskiego, czy w ogóle z obozu.

Obrońca Ostrowski: Skąd oskarżony mógł to widzieć?

Świadek: Mogłem to obserwować z okna kuchni.

Obrońca Ostrowski: Ale tam nie tylko był Hoffmann, ale i inni SS-mani.

Świadek: Przed barakiem urzędował z ramienia oddziału politycznego oskarżony Hoffmann.

Obrońca Ostrowski: W jakiej randze był Hoffmann wówczas?

Świadek: Rottenführera.

Przewodniczący: Oskarżony Medefind.

Oskarżony Medefind: Proszę Wysoki Sąd o zezwolenie postawienia świadkowi kilku pytań. Proszę świadka o wyliczenie nazwisk członków SS, z którymi popełniłem czyny zarzucone mi aktem oskarżenia.

Przewodniczący: Oskarżony stawia niewłaściwe pytania.

Świadek: Oskarżony Medefind często jeździł do SS-kuchni, gdzie szefem był Peschke. Po takiej wizycie zajeżdżało auto i następowało ładowanie margaryny, cukru i innych produktów.

Oskarżony Medefind: Proszę powiedzieć, na czyj rozkaz przychodzili posterunkowi do kuchni celem odebrania pożywienia?

Świadek: Na rozkaz szefa kuchni Hendla.

Oskarżony Medefind: Skąd świadek mógł wiedzieć, że ja chodziłem do kuchni SS?

Świadek: Z okna kuchni męskiej widziałem, jak oskarżony Medefind jeździł do kuchni SS, która znajdowała się w odległości 50 m od magazynu. Również z okna widziałem, jak ładowano stamtąd żywność na samochody do SS-kuchni.

Oskarżony Medefind: Czy świadek widział, gdzie zładowano tę żywność?

Świadek: W kuchni SS w Brzezince. Odbierał Unterscharführer Pasche.

Oskarżony Medefind: Czy świadek to widział?

Świadek: Tak jest, widziałem. Jeździłem codziennie po obiad dla szefów, których było dziesięciu. Jeździłem wózkiem, miałem możność widzieć tych więźniów, jak pracowali u Medefinda przy ładowaniu prowiantu w magazynie żywnościowym.

Oskarżony Medefind: Ja mogę tylko powiedzieć, że nigdy żadnym autem nie przyjeżdżałem do kuchni SS.

Oskarżony Aumeier: Świadek zeznał, że przy zastrzeleniu więźniów z Sonderkommanda w Brzezince wyskoczyłem na podwórzec wraz z innymi oficerami SS. Chciałem zapytać, jacy to oficerowie byli przy tym obecni.

Świadek: Lagerführer Schwarzhuber, kierownik karnej kompanii Moll. Zginęło wtedy 20 więźniów, a następnego dnia cała kompania karna w liczbie 400 osób została zagazowana. Oskarżony Aumeier wykrzykiwał po egzekucji na podwórzu, że ich wszystkich wystrzela. Okna w kuchni były otwarte, a karna kompania znajdowała się bezpośrednio w odległości 20 m od kuchni, tak że widzieliśmy, co się tam działo. Oskarżony Aumeier sam wyciągał z szeregu tych 20, a następnie ich strzelał.

Oskarżony Aumeier: Do tego chciałem oświadczyć, że – nawet gdyby tak było – to świadek nie mógł tego widzieć z okien kuchni, ponieważ, o ile ja sobie przypominam, podwórze SK było ogrodzone wysokim murem. Ja sądzę, że przez ten mur świadek nie mógł tego widzieć.

Przewodniczący: Czy świadek pozostaje przy swoich zeznaniach?

Świadek: Tak jest. Dodam jeszcze, że gdy Aumeier wpadł do kuchni, krzyczał na szefa, pytając go, czy któryś z kucharzy nie widział tego, co się stało w SK. Szef odpowiedział, że nikt nie widział, gdyż wszyscy zajęci byli pracą. Oskarżony Aumeier odpowiedział, że mają szczęście, bo stałoby się z nimi to samo, co z Sonderkommando.

Obrońca Rappaport: Proszę świadka, czy świadek pracował w kuchni z oskarżonym Weberem?

Świadek: Nie pracowałem. Pracował on na obozie cygańskim, ja zaś pracowałem w magazynie mięsnym. Będąc na obozie cygańskim, widziałem kilka razy urządzane przez niego „sporty”.

Przewodniczący: Czy są jakieś pytania do świadka?

Oskarżony Plagge: Proszę o zezwolenie zapytania świadka, gdzie pełniłem służbę w 1944 r.?

Świadek: W Majdanku, jako Rapportführer.

Oskarżony Plagge: Ja myślę o Brzezince w 1944 r.

Świadek: Oskarżony Plagge w 1943 r. pełnił służbę Rapportführera na obozie cygańskim.

Oskarżony Plagge: To się zgadza, ale świadek powiedział, że po likwidacji obozu w Majdanku przyjechałem do Brzezinki i pełniłem tam służbę.

Świadek: Widziałem oskarżonego Plaggego, gdy wpadł do kuchni, niekompletnie ubrany i do szefa mojego powiedział, że musiał uciekać z Majdanka przed wojskami rosyjskimi. Najadł się w kuchni, dostał stary mundur od szefa i więcej go nie widziałem. To był wrzesień 1944 r. Czy był w Oświęcimiu, nie wiem.

Oskarżony Plagge: We wrześniu 1944 r. byłem we Flossenbürgu, co można stwierdzić na podstawie moich akt.

Oskarżony Weber: Proszę o zezwolenie zapytania świadka, czy może stwierdzić, że codziennie odbierałem jedzenie i że w Brzezince zginęło za moich rządów z powodu złego jedzenia dużo ludzi. W czasie mojej pracy w kuchni na obozie kobiecym przygotowywałem zawsze czyste potrawy. Nie zgadzam się również z tym, że wydawałem za mało towarów, ponieważ otrzymywałem codziennie towary na podstawie specjalnych rachunków. Byłem tylko krótko w obozie cygańskim, właściwie przejściowo. Co się działo w czasie mojej nieobecności, nie ręczę. W czasie pełnienia służby nigdy nie wydałem nieodpowiedniego jedzenia, a starałem się zawsze o jego czystość. Na to mogę postawić świadka w osobie mego szefa. Jeżeli urządzałem „sport”, to nigdy nie biłem. Nie czyniłem tego nigdy z nudów, względnie z pychy, jedynie w interesie wszystkich, ponieważ więźniowie nie okradali mnie, lecz siebie samych, a ja byłem za to odpowiedzialny. Byłem bowiem odpowiedzialny za porządek w kuchni, jak i za jakość jedzenia.

Przewodniczący: Czy świadek obstaje przy zeznaniach?

Świadek: Chcę dodać, że kuchnia, której szefem był Weber, gotowała smakołyki dla dzieci, ale dostawały je one w znikomej ilości. Co do „sportów” mogę powiedzieć, że bił tak, że po każdym „sporcie” kobiety odchodziły do szpitala z odbitymi nerkami i plecami.

Oskarżony Götze: Proszę Wysoki Trybunał o pozwolenie zapytania świadka, czy może sobie przypomnieć, że w lipcu 1944 r. z bloku 9 w obozie męskim w Brzezince uciekł więzień? Był to pisarz z bloku 9. Za to aresztowano mnie i dostałem 21 dni zaostrzonego aresztu. We wrześniu, gdy skończyło się tych 21 dni, przeniesiono mnie do Buchenwaldu.

Świadek: Wiem, że uciekł Schreiber z bloku 9. Czy oskarżony Götze siedział w związku z tym, o tym nie wiem, bo nie interesowałem się tym.

Przewodniczący: Czy są pytania do świadka?

Prokuratorzy: Nie.

Obrona: Nie.

Przewodniczący: Świadek może być zwolniony.